Ustawa o asystencji osobistej dla osób z niepełnosprawnościami miała być jednym z najważniejszych projektów społecznych obecnej kadencji. Dokument został przygotowany, przeszedł szerokie konsultacje i od maja 2025 r. czeka na decyzję Stałego Komitetu Rady Ministrów. Pomimo zawarcia jej w umowie koalicyjnej – wciąż nie został skierowany do Sejmu. Tymczasem środowiska osób z niepełnosprawnościami, organizacje pozarządowe oraz część parlamentarzystów biją na alarm: bez systemowej ustawy asystencja osobista w Polsce nie istnieje naprawdę.
Co się dzieje z projektem?
Projekt rządowy był gotowy jeszcze w 2024 roku, a w maju 2025 przekazany do Stałego Komitetu Rady Ministrów. Równolegle istnieje projekt prezydencki, złożony do Sejmu wcześniej, ale jego procedowanie ma ruszyć dopiero jesienią.
Pod koniec lipca 2025 roku posłanki Maja Nowak (Polska 2050) i Katarzyna Ueberhan (Lewica) ogłosiły, że jeśli rząd nie złoży ustawy do września, same przedstawią projekt poselski. Podkreśliły, że nie można dłużej zwlekać z decyzjami, które mają wpływ na życie setek tysięcy osób i ich rodzin.
Głos Fundacji „Promień Słońca”
W swoim oficjalnym stanowisku Fundacja „Promień Słońca”, która od 20 lat wspiera osoby z niepełnosprawnościami, przypomina:
„Asystencja osobista to nie luksus, to nie przywilej. To niezbędne narzędzie umożliwiające życie w godności i niezależności. Decyzja – godność – samodzielność. Tego potrzebują nasi podopieczni.”
Fundacja zaznacza, że ustawa musi gwarantować:
-
bezpłatny dostęp do usług od 13. roku życia,
-
możliwość samodzielnego wyboru asystenta,
-
elastyczną liczbę godzin miesięcznie (od 30 do 240),
-
lokalne zespoły koordynujące i przejrzyste standardy jakości.
Bez takich rozwiązań usługa pozostaje rozdrobniona, doraźna i niedostępna dla wielu osób najbardziej jej potrzebujących.
Społeczna presja i protesty
Po wypowiedzi premiera Donalda Tuska w Pabianicach, który sugerował, że obecny poziom wydatków na obronność nie pozwala na sfinansowanie ustawy o asystencji osobistej, wybuchła fala krytyki. W odpowiedzi osoby z niepełnosprawnościami przypomniały, że asystencja to nie „ekstra dodatek”, ale podstawowy warunek niezależnego życia.
„Asystent to moje bezpieczeństwo” – mówiła Bogumiła Siedlecka-Goślicka z Fundacji Avalon.
„Dla mnie problemem jest otwarcie drzwi czy podniesienie szklanki wody. Bez asystenta nie jestem w stanie funkcjonować.”
W maju i lipcu odbyły się protesty pod KPRM, w których udział wzięli aktywiści, opiekunowie i organizacje społeczne. Pojawiały się hasła: „Brak ustawy to przemoc systemowa”, „Nie chcemy łaski – chcemy prawa”.
Jak to wygląda w innych krajach?
Polska pozostaje daleko w tyle, jeśli chodzi o systemowe podejście do asystencji osobistej:
-
Szwecja: asystencja to konstytucyjne prawo każdej osoby z niepełnosprawnością. Finansowanie jest zapewnione niezależnie od regionu i statusu materialnego.
-
Niemcy: system opiera się na zasadzie subsydiarności – państwo finansuje usługę, ale osoba ma wybór asystenta i kontrolę nad organizacją wsparcia.
-
Hiszpania: obowiązują ustawowe minimum usług na poziomie regionalnym – niezależnie od konkursów czy funduszy unijnych.
Tymczasem w Polsce asystencja opiera się na projektach grantowych i środkach z Funduszu Solidarnościowego, które nie zapewniają ani ciągłości, ani przewidywalności.
Koszty i odpowiedzialność
Szacowany koszt wdrożenia ustawy w Polsce to 8–10 miliardów zł rocznie. Krytycy wskazują, że to zbyt duże obciążenie budżetu państwa. Ale organizacje społeczne i eksperci są zgodni: to nie koszt – to inwestycja. W aktywność, zdrowie psychiczne, samodzielność. W prawa człowieka.
Ustawa pozwoliłaby:
-
odciążyć rodziny i opiekunów,
-
umożliwić osobom z niepełnosprawnościami wejście na rynek pracy,
-
ograniczyć wydatki na opiekę instytucjonalną,
-
zrealizować zobowiązania wynikające z Konwencji ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami.
Godność nie może przegrywać z rachunkiem księgowym.
Rozważania nad tym, że może zabraknąć pieniędzy na realizację jednego z najważniejszych projektów wspierających osoby najbardziej potrzebujące w naszym kraju, są nie tylko rozczarowujące – są głęboko nieetyczne. Nie może być tak, że godność człowieka przegrywa z innym budżetowym priorytetem.
Człowiek – zwłaszcza ten, który z powodu niepełnosprawności potrzebuje codziennego wsparcia – nie może być sprowadzany do pozycji „wydatku”. Państwo, które chce być sprawiedliwe, solidarne i nowoczesne, musi w pierwszej kolejności zadbać o tych, którzy sami nie mają siły przebicia.
Ustawa o asystencji osobistej to nie „projekt społeczny” – to sprawdzian z człowieczeństwa. Czy potrafimy zauważyć człowieka tam, gdzie inni widzą tylko koszt?
autor : fundacja “Promień Słońca”
